Krótka historia o tym, skąd wziął się pomysł na Australię

No i stało się. Dokładnie za miesiąc będę lecieć do Australii! 🙂

Wiele osób pyta mnie, skąd taki pomysł. Dlaczego tak daleko. Na jak długo. Postaram się więc w tym wpisie rozwiać wszelkie wątpliwości i w miarę możliwości odpowiedzieć na wszystkie nurtujące pytania.

Kiedy?

Swoją podróż rozpoczynam 12 września, kiedy to będę jechać do Warszawy, ale sam wylot mam dzień później, czyli 13 września rano (dodam, że jest to piątek 13-tego 😛 ). Lecę z Warszawy przez Kopenhagę i Singapur. I już po jakichś 27h będę w Sydney 😀

Gdzie?

Przez pierwsze pół roku planuję mieszkać w Sydney. Jako, że jednym z warunków wizy jest to, że u jednego pracodawcy nie mogę pracować dłużej niż 6 miesięcy, stwierdziłam, że jest to idealna okazja, żeby po pół roku przenieść się w nowe miejsce. Jakie? Tego jeszcze nie wiem. Mam czas 🙂

Na jak długo?

Planuję wyjechać na rok – i na taki okres czasu biorę w pracy urlop bezpłatny. Ale jak to wyjdzie w praktyce – zobaczymy. Może stwierdzę, że to nie to i wrócę po paru miesiącach. Albo zakocham się w Australii jeszcze bardziej i maksymalnie wykorzystam swoją wizę, wracając dokładnie po 365 dniach. Czas pokaże 🙂

Z kim?

Totalnie sama 😉

Dlaczego?

Tutaj odpowiedź będzie znacznie dłuższa. O wyjeździe do Australii na dłużej myślałam już od dawna. Przy okazji pierwszej wizyty na australijskiej ziemi w 2015 roku zakochałam się w tym miejscu, więc chciałam na własnej skórze przekonać się, jak to jest żyć w Australii, a nie tylko przyjechać na wakacje. Podczas tych 3 tygodni w Australii brakowało mi wejrzenia w codzienne życie Australijczyków, jak to miało miejsce w przypadku mojego 3-miesięcznego pobytu w Stanach. Podczas takich krótkich, wakacyjnych wypadów nie odczuje się, jak żyje się w danym kraju. Można podziwiać atrakcje, odwiedzić najciekawsze miejsca, pochwalić się wspaniałymi zdjęciami, ale to jest tylko powierzchowne poznanie danego kraju. A mi zależało na głębszym poznaniu kultury Australii. No i oczywiście chciałam przeżyć kolejną przygodę życia 🙂

Dlatego bardzo powoli utwierdzałam się w przeświadczeniu, że muszę wyjechać. Spróbować. Poczuć jak to jest żyć w Australii. I nie żałować potem, że nie odważyłam się na taką decyzję. Ten proces trwał kilka lat, a na poważnie zaczęłam myśleć o wyjeździe pod koniec 2018 roku. Wtedy już byłam zaznajomiona ze wszystkimi wymaganymi dokumentami i procedurami, żeby uzyskać wizę work&holiday. Na każdym kroku widziałam też znaki, które wskazywały, żebym leciała. W 2017 roku pula wiz dla Polaków została zwiększona z 200 do 500, co znacznie zwiększało moje szanse na jej zdobycie. Pod koniec 2018 roku aplikacja wizowa została zmieniona z papierowej na elektroniczną, co również było OGROMNYM ułatwieniem. Dodatkowo sytuacja rodzinna, która wymagała ode mnie przeprowadzki w nowe miejsce. To tylko kilka z nich. Jedyne co powstrzymywało mnie przed podjęciem decyzji, to fakt, że wiedziałam, że będę bardzo tęsknić za domem. Pamiętam, jak byłam w Stanach i rodził się mój siostrzeniec. Czułam, że omija mnie bardzo ważne wydarzenie w życiu naszej rodziny i nie da się już tego powtórzyć. Te kilkanaście tysięcy kilometrów, jakie dzielą Polskę od Australii, to jednak spory kawał drogi. Nie można sobie ot tak wyskoczyć na weekend w odwiedziny do domu. Muszę liczyć się z tym, że jak już wyjadę, to przez kilka miesięcy nie zobaczę swojej rodziny i znajomych. Totalne odcięcie. Oczywiście jest Skype i inne kanały komunikacji, ale zdaję sobie sprawę, że przez różnicę czasu zwykła rozmowa nie będzie taka prosta.

Mimo to powoli dojrzewałam do tej trudnej decyzji. A kiedy decyzja została w końcu podjęta, rozpoczęłam proces zbierania wszystkich potrzebnych dokumentów tak, abym mogła aplikować 1 lipca.

Dlaczego akurat wtedy? Jakie dokumenty musiałam zebrać? To wszystko opiszę w kolejnym poście 🙂

Leave a comment

Blog at WordPress.com.

Up ↑

Design a site like this with WordPress.com
Get started